Grobbing. Z takim oto pojęciem spotkałem się wczoraj. Nie jest to oczywiście termin naukowy, tylko trafna analogia do podobnych słów takich jak shopping i clubbing. Termin ten oznacza szybkie odwiedzanie wielu grobów (często na różnych cmentarzach) w ciągu jednego dnia i w dodatku w jak najkrótszym czasie. Ja swój grobbing zaliczyłem wczoraj i stąd się wzięła refleksja na temat święta zmarłych. Zauważyłem, że ludzie przychodząc w ten dzień na cmentarz ograniczają swój pobyt jedynie do złożenia wieńca, kwiatów i zniczy, do krótkiego pacierza (albo do jego braku) po czym wsiadają do samochodu i jadą dalej, by zaliczyć następne miejsce by jak najszybciej być z powrotem w domu. Takiemu pośpiechowi sprzyja przede wszystkim brzydka pogoda, która zazwyczaj trafia się w te dni oraz szybkie tempo codzienności. Masa ludzi traktuje te święta jako szanse na dłuższy wypoczynek (ja też, niestety w tym roku wypadło to jak wypadło). To jedna sprawa. Będąc wczoraj na cmentarzu przeraziłem się czymś jeszcze (no może to zbyt mocne słowo). Zauważyłem, że cmentarze są czymś na kształt rewii mody a nagrobki są modelkami, które nie muszą chodzić. Słyszałem teksty typu „trzeba było kupić te znicze po 6,90 zł, patrz jakie tam mają ładne” (tak jakby wygląd świecy miał wpływać na poprawę losu osoby zmarłej). Powszechne jest też oglądanie nagrobków i mówienie, że trzeba było taki zrobić, bądź że „ja bym chciał taki mieć” (proponuje rozpisać konkurs na najciekawszy nagrobek. Wczoraj też spotkałem się z ostrą wymianą słów (głośną) między grobbingowcem a cieciem cmentarnym. To była już lekka żenada.
Według mnie lepszą formą hołdu dla najbliższych, którzy zmarli jest refleksja w samotności, przy dobrej muzyce lub kompletnej ciszy, która też jest jakąś tam muzyką. Wtedy będziemy mogli się skupić tylko na jednym, a nie oglądać się na to czy powinno się już iść czy wytrzymać jeszcze 5 min. Koniec i tak za długie wyszło.
PS. Kawał na rozluźnienie po tym pesymistycznym fragmencie (może być żenujący):
Co widzi optymista na cmentarzu??
Same plusy ++++++++
Stempel
Zgadzam się w zupełności ze Stemplem. W dzisiejszych czasach gdzie głównym wyznacznikiem „lansu” jest nominał jakim się posługujesz, nie ma znaczenia gdzie ta cała wyższość będzie udowadniania. Do niedawna „super fajne” było posiadanie szafy zapełnionej ciuchami z h&mu… albo jak kto woli z himu.. lub mega lanserski kubeczek kawy z kafi hewyn plus obowiązkowe nerdy…. a w razie braku wady wzroku… nerdy zerówki -.-‘ . Jak widać z biegiem czasu, a może z okazji „okolicznościowego” święta rodzaj lansu przeniósł się gdzie indziej, na groby. Kto ma bardziej kolorowy wieniec… lub czyje świeczki będą paliły się dłużej. Najchętniej zgasić te u sąsiada i być lepszym. Niestety nie tylko dorośli mają hopla na takim punkcie. Coraz modniejsze staje się „świętowanie” halołin w Polsce. Młodzież, która potrzebuje nowobogackiego powiewu i amerykańskiego snu o sukcesie, przenosi to na nasze polskie realia…. Dynie… srynie.. Czekam aż ktoś zapuka do mojego szarego bloku i powie magiczne 3 słowa. Nie ręczę za siebie. O dziwo nie spotkałem dziś w okolicach centrum żadnych strasznych osób…. Czyżby w tym roku najmodniejszym przebraniem w Polsce jest przebranie za samego siebie? A może jest ono najstraszniejsze? Nie wiem…. Ciekaw jestem tylko kiedy zaczniemy świętować 4 lipca lub święto dziękczynienia.
A jutro Internet zostanie zalany falą zdjęć „zniCHyQQooFF” i ogromnie smutno-wyniosłych tekstów skopiowanych z jakiś aforyzmów czy innych wierszy.. a gdyby tak odłączyć kabel na jeden dzień?
Wilku
jak dla mnie kazdy powinien na swoj sposob spedzic taki dzien jak Wszystkich Swietych.. moze lepiej posiedziec w domu i pomyslec o osobie zmarlej niz przygladac sie temu co sie dzieje na cmentarzach (rozmowy o 'dupie marynie', porownywanie ktore groby ladniejsze, ktore kwiaty lepsze, ogladanie sie w okolo kto jak wyglada). Jak dla mnie to wszystko mija sie z celem. Juz nie wspominam o modnym halołin.. jednym slowem kazda okazja jest dobra to tego, zeby sie wylansowac..
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
K.
Pół godziny po rozpoczęciu mszy na cmentarzu przy grobie obok kilkuosobowe poruszenie. Upudrowana i ufryzowana ciotka-klotka zaczyna zbierać palące się znicze i sztuczne kwiotki i przenosić je na grób obok:
OdpowiedzUsuń- Mówiłam ci, Władek, że się data nie zgadza
Ingenue
@Ingenue: O kur*a... Klimat jakby z tego samego worka, co halołin...
OdpowiedzUsuńwow!!! Nasz "grobbing" się pojawił;D ja żem go z Olą wymyśliła rok temu;D szał pał normalnie...co nie??
OdpowiedzUsuńa co do oceny sytuacji zaistniałej...1 listopada jak każde inne święto w kulturze polskiej... więcej gadania niż przeżywania...ot co
Pozdro. Zuz
Swiat pędzi i ludzie gonią i coraz mniej czlowieka w tym czlowieczenstwie:/dlatego- zamierzam zaszyc sie w dziczy do konca zycia z dala od tej krainy prawdziwie nieprawdziwej:) i przeczekac do 2012 roku bo ponoc wtedy nastapi kres doczesnego myslenia a ludzie uduchowieni i oswieceni będą i wogole bedzie jak w raju- do zobaczenia wowczas:)
OdpowiedzUsuńnanieczka